AKTUALNOŚCI

Elżbieta – Dom Boga


Pozostawiam Ci moją wiarę
w obecność Boga,
Boga wszelkiej Miłości,
mieszkającego w naszych duszach.

 

Uroczyście brzmią te słowa, jak testament i one mają być w istocie testamentem. Ciężko chora zakonnica, która te słowa pisze do swojej przyjaciółki ma dopiero 26 lat, ale wie, że niewiele życia jej pozostało. W obliczu śmierci pragnie przekazać kochanej osobie to, co jest najcenniejsze, to co jej całemu życiu nadawało sens i użyczało blasku:

 

„…jest to zażyłość z Nim wewnątrz, z Nim, który był pięknym Słońcem opromieniającym moje życie, czyniąc je jakby antycypowanym Niebem. To właśnie dziś  podtrzymuje mnie w cierpieniu”.

 

Elżbieta Catez urodziła się w 1880 roku we Francji. Ojciec Elżbiety zmarł, gdy ona miała zaledwie 7 lat. Jej matka, osiadłszy w Dijon, zapewniła obu córkom – Elżbieta miała młodszą o 3 lata siostrę – harmonijne ognisko domowe. Córka oficera kipiała życiem. Listy jej matki przedstawiają ją jako dziecko pełne temperamentu, które bardzo wcześnie wiedziało, czego chce i w razie potrzeby wybuchało gniewem, krzycząc w niebogłosy, aby bronić swoich racji. Również bardzo wcześnie uwidoczniła się jej głęboka pobożność i bardzo wrażliwe serce, pragnące miłości i zdolne odwzajemnić się miłością. W dniu swojej pierwszej Komunii św. Elżbieta usłyszała od przeoryszy Karmelu w Dijon, jakie znaczenie ma jej imię: Elżbieta oznacza “Dom Boży”. Ta wypowiedź przeoryszy utkwiła głęboko w pamięci małej Elżbiety i nigdy nie została przez nią zapomniana. Odtąd żyje w przyjaźni z Bogiem, który w niej mieszka.

Dorastająca Elżbieta rozkoszuje się życiem w pełni. Jest utalentowaną pianistką, uwielbia konie, lubi piękne suknie i nie odmawia sobie żadnych przyjemności właściwych jej wiekowi. Ale jednocześnie ta dziewczynka, która nic nie robi połowicznie, czyta z zachwytem Drogę doskonałości św. Teresy od Jezusa, a z jej pamiętnika można się dowiedzieć, jak wiele znaczą dla niej chwile spędzone na cichej adoracji przed Najświętszym Sakramentem. W głębi serca tęskni za życiem “tylko z Nim” w Karmelu.

Gdy w wieku 21 lat wstępuje do Karmelu, wnosi do niego całą swoją spontaniczną młodość. Nowe imię zakonne “Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej” stawia ją w zupełnie nowych dla niej relacjach z Bogiem. Tak bardzo zawierza, że do Boga, który jest w niej żywą Obecnością, nie zwraca się już “Ty” lecz “moi Trzej”. Powierza się uszczęśliwiającej Obecności Boga w sobie, ale także poddaje się Jego wymaganiom. Będą to ciemności wewnętrzne, niezdolność do modlitwy, bezradność, w końcu nieuleczalna choroba Addisona, która jej młode ciało wyniszcza w niewysłowionych cierpieniach. Elżbieta jest głęboko przekonana, że zaproszenie do życia mocą miłującej Obecności Boga nie tylko do niej zostało skierowane, ale do wszystkich ludzi. Umiera 8 listopada 1901 roku wypowiadając ostatnie słowa: „Idę do Światła, do Miłości, do Pokoju…”

Tekst: s. Elżbieta Peeters OCD